• Wpisów:8
  • Średnio co: 264 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 15:59
  • Licznik odwiedzin:24 605 / 2378 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Niestety na czas nieokreślony pisanie muszę przerwać.
 

koks1920
 
lillue
 
ejej, ja też postanowiłam coś skrobnąć, sprrrawdź!
 

lillue
 
koks1920
 
hahahahahahahahahahahah Koks, ja napewno będę trzymała kciukersy
 

 
„Strach”
Stałam jak wryta, nie mogąc wykrztusić z siebie słowa. Patrzyłam na niego, a on patrzył na mnie. Patrzył na mnie ze wzrokiem mordercy? Chyba nie. Był to wzrok człowieka chorego. Ten uśmiech. Uśmiech szaleńca, psychopaty. Okropnie się bałam, nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam zrobić kilka kroków. Wytężyłam swój wzrok. Ujrzałam w jego dłoni nóż. Ugięły się pode mną kolana. Byłam tak zrozpaczona, że chciałam, żeby mnie zabił. Jednak on zaczął zbliżać się w moją stronę. Patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami. W końcu złapał mnie za gardło i przycisnął do ściany. Dłoń z nożem powędrowała od mojego brzucha aż po usta.
-Przyszła pora, byś mi podziękowała Kotku - wyszeptał z tym psychopatycznym uśmiechem.
-Ale... ale dlaczego!? Dlaczego akurat ja? Przecież...
Urwałam w połowie zdania, bo przyłożył mi nóż do gardła.
-Ciii... Po prostu, zdałaś mi się idealnym materiałem...
-Jakim materiałem!? Do czego!? - krzyknęłam głośno.
-Nie krzycz Skarbie...
Zbliżył swoje usta do moich, jednak szybkim ruchem odepchnęłam go od siebie i pobiegłam czym prędzej na górę, pospiesznie zamykając za sobą drzwi. Po kilku sekundach usłyszałam wchodzenie po schodach. Drżałam ze strachu za drzwiami. Listonosz zbliżył się do drzwi i szybkim ruchem wyważył je. Zaczęłam się cofać. On szedł za mną. Los chciał, że potknęłam się o stertę ubrań i padłam na ziemię. Szybko znalazł się obok mnie, jeżdżąc nożem po moim ciele.
-A teraz Kochana, pokaż mi jak umiesz się ładnie bawić. No dalej! Wstawaj!
Nie wiem co mną kierowało? Strach? Chyba tak. To był strach. Wstałam z podłogi i patrzyłam na niego ze łzami w oczach.
-Rozbieraj się! Natychmiast!
Nie posłuchałam go. Uderzył mnie w twarz. Czułam się jak szmata. Jakim prawem robił ze mną takie rzeczy?
-Nie zrobię tego...- wyszeptałam łamiącym się głosem. Teraz to on popchnął mnie na łóżko i zaczął zdzierać ze mnie ubranie.
  • awatar My dreams, my life: WOW.. dziewczyno, musimy poważnie porozmawiać... No bo w końcu skąd ci się biorą takie pomysły... co prawda przeczuwałam, że taka scena nastąpi, ale... A tak w ogóle to świetny : ) Tylko skarbie... błagam niech to będzie historia z Happy Endem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

madame-everything
 
lillue
 
nowy wpis
 

izzbela
 
lillue
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
„Listonosz”
Co czułam? Nic nie czułam. Pochłonęła mnie ciemność. Straszna ciemność, mrożąca krew w żyłach ciemność. Bałam się jej. Myślami błądziłam gdzieś daleko w przyszłości. To znaczy tak mi się wydawało, bo ta przyszłość była bardzo kolorowa, wręcz rażąca w oczy. Chciałam zakryć moje oczy ręką, ale nie mogłam. Może to wszystko to sen? Może całe moje życie to jeden wielki sen? Modliłam się, żeby ktoś mi na te pytania odpowiedział, jednak nikogo przy mnie nie było. Byłam sama.
-Proszę Pani! Halo! Proszę się obudzić!- krzyczał jakiś głos nade mną. Nagle poczułam ból na swoim policzku. Ten ktoś mnie uderzył! Powoli zaczęłam powracać do życia. Moje powieki otwierały się powoli. Patrzyłam na zamgloną przestrzeń. Nagle przed moimi oczami mignął ktoś niebieski. Przetarłam oczy lewą ręką i widziałam już wyraźniej. Był to listonosz! Co on tu robił?
-Prze... przepraszam Pana, co Pan tu robi?
Spojrzałam na niego i omal znowu nie zemdlałam. Istne bóstwo wśród listonoszy. Duże brązowe oczy, bujna czupryna, ha! To dopiero, uratował mnie listonosz.
-Cóż, zobaczyłem, że drzwi w Pani domu są otwarte, więc postanowiłem zajrzeć i przy okazji zostawić list. Nic Pani nie jest?
-Nie, nie. Wszystko jest dobrze - szepnęłam, próbując powoli podnieść się z ziemi. Szybko otrzymałam pomoc.
-Dziękuję Panu, naprawdę nie wiem jak się odwdzięczę. Może mogłabym zaproponować Panu kawę?
-Przykro mi, ale muszę iść dalej - rzucił szybko i ruszył powoli w stronę drzwi.
-Hmm, dobrze, To dziękuję jeszcze raz! - krzyknęłam gdy był już przy bramce. Cóż, może i był ładny, ale mogę przysiąc, że gdy wychodził szepnął do siebie "Już Ty mi podziękujesz" czy coś w tym stylu. Jednak byłam za bardzo oszołomiona by się tym przejmować. Niestety po kilku chwilach wróciła do mnie ta chwila, gdy Max stoi w moich drzwiach. Znowu zachciało mi się płakać. Poszłam do łazienki i opłukałam twarz zimną wodą. Zaczynało powoli się ściemniać.
Tak, niczego nie potrzebowałam teraz bardziej niż ciepłej kąpieli. Rozebrałam się do naga i weszłam do wanny. Nie powiem, kąpiel była dla mnie ulgą. Po około pół godziny wyszłam z wanny i ubrałam się w stary dres, który mógłby mi służyć jako szmata do podłogi. Te moje przywiązanie do niektórych rzeczy... i ludzi. Usiadłam wygodnie w fotelu z lampką wina i książką, którą pożyczyłam od moje przyjaciółki Iss. Właśnie Iss! Miałam się z nią skontaktować... Eh. Trudno. Przeproszę ją jutro. Siedząc tak i czytając książkę, usłyszałam straszny huk na dole. Pospiesznie zbiegłam do kuchni i to co zobaczyłam każdego przyprawiłoby o potężne dreszcze. Idąc w ciemnościach do wybitego okna, zobaczyłam w nim listonosza.
  • awatar My dreams, my life: O mój Boże.! Co za rozdział : > PO prostu szczęka opada.! Jestem ciekawa co się stanie z Grace. Wydaje mi się, że dziać będzie się dużo....tylko nie wiem czy moje przypuszczenia są trafne : ) Iss : * Czuję, że ją polubię = >
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
„Rozstanie”
Tak, był to jeden z tych dni, kiedy Max miał dla mnie czas. "Miał dla mnie czas" - powtórzyłam sobie w myślach. Jak dziwnie to brzmi. Można by było rzec, że jesteśmy dla siebie jak pracownik i dyrektor. Często zastanawiałam się czyżby w nasz związek nie wkradła się rutyna? Jeśli tak, to dlaczego? Jesteśmy ze sobą dopiero rok. Tyle pytań krążyło w mojej głowie, na które odpowiedź nie za bardzo znałam. W czasie moich rozważań poczułam dziwny zapach ulatniający się z kuchni.
-Cholera jasna! -krzyknęłam na cały dom i pędem udałam się do kuchni.
-Pięknie... - mruknęłam pod nosem i wyciągnęłam ciasto z piekarnika. Spojrzałam na zegarek - była już 12.30. Na 13 byłam umówiona z mamą, miałam dostarczyć jej tą przeklętą szarlotkę (że też akurat ja muszę piec najlepiej w rodzinie!). Złapałam za telefon i zadzwoniłam do niej oznajmiając, że nie dostarczę dziś ciasta. Cały dzień chodziłam zła. Jakbym przeczuwała zbliżającą się katastrofę emocjonalną w moim życiu. Oparłam się o blat kuchenny, chowając głowę w dłoniach. Po kilkunastu sekundach spojrzałam przed siebie i zauważyłam znajomy samochód zjeżdżający na moją posesję.
-Max... - szepnęłam do siebie i spojrzałam na siebie. Wyglądałam jak skrzyżowanie top modelki z bezdomnym, czyli ładna buzia, gorszy dół. W sumie nie było sensu już się przebierać, widział mnie taką nie raz. I taką mnie też kochał. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pognałam jak szalona do drzwi i natychmiast je otworzyłam.
-Max, kochanie! - krzyknęłam, przytulając się do niego.
-No cześć, cześć. - odpowiedział mi bezuczuciowo.
-Wchodź do środka, przecież nie będziesz tak stał. - uśmiechnęłam się słodko, jeszcze nie wiedziałam, że ten uśmiech zaraz ma zejść mi z twarzy.
-Nie. Przyszedłem Ci powiedzieć Grace, że przemyślałem to wszystko, to znaczy nasz związek, to co się miedzy nami teraz dzieje i postanowiłem zakończyć to. Przepraszam, wiem, że teraz okropnie Cię ranię, ale nie widzę innego wyjścia. Pójdę już. Żegnam Grace.
I odszedł. Tak po prostu. Stałam jak wryta z zapłakanymi oczami. Zaczęło kręcić mi się w głowie, moje oczy wypełniła czerń - zemdlałam.
  • awatar My dreams, my life: Pięknie kochana : * Miałam nadzieję , że zaczniesz pisać i nie pomyliłam się : ) Informuj mnie jak będą następne : ) Aha i oczywiście dodaj do znajomych, co ja nie to ilekroć ciebie spotkam, będę ci to wypominać.... Biedna Grace.... głupi ten Max
  • awatar Gość: daaalej! :)
  • awatar Edith Piaf: fajny pomysł z tym pisaniem :) Osobiście chce wiedzieć co będzie dalej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›